Jak zamienić przeglądy okresowe w stały przychód serwisu

Przeglądy okresowe to najtańszy, przewidywalny przychód serwisu. Umowy, harmonogramy i przypomnienia zamieniają je w powracające zlecenia.

Montaż skończony, protokół podpisany, faktura poszła. Monter pakuje narzędzia i wyjeżdża. I często to jest ostatni raz, kiedy widzisz tego klienta, dopóki coś się nie zepsuje, a wtedy wcale nie musi zadzwonić akurat do ciebie. Tymczasem to samo urządzenie, które właśnie zamontowałeś, będzie potrzebowało przeglądu za rok. Potem znowu. I znowu. Całe pytanie brzmi, czy ten przegląd zrobi twoja firma, czy ta, która pierwsza się o nim przypomni.

Przeglądy to najspokojniejszy przychód, jaki ma serwis

Większość małych firm instalacyjnych żyje od zlecenia do zlecenia. Dobry miesiąc, słabszy miesiąc, sezon i po sezonie. Przeglądy okresowe działają inaczej, bo nie zależą od tego, czy akurat ktoś zadzwoni. Urządzenie jest zamontowane, termin przeglądu wynika z przepisów i zaleceń producenta, więc ta praca po prostu istnieje. Trzeba ją tylko odzyskać, zanim zrobi ją konkurencja.

  • Wiesz z góry, ile pracy masz na kwartał do przodu, więc łatwiej planujesz ludzi i dojazdy.
  • Przy okazji przeglądu widzisz zużyte części i drobne usterki, z których robią się kolejne, płatne zlecenia.
  • Klient, który ma z tobą umowę na przegląd, dzwoni do ciebie także wtedy, gdy potrzebuje czegoś większego.

Jednorazowy montaż zamień w relację, która wraca

Różnica między firmą, która ciągle łapie zlecenia z ogłoszeń, a firmą ze spokojnym kalendarzem jest zwykle prosta: ta druga po każdym montażu od razu proponuje przegląd. Nie za rok, przez telefon, kiedy klient dawno o niej zapomniał, tylko od razu, przy podpisywaniu protokołu odbioru. Brzmi to mniej więcej tak: to urządzenie wymaga okresowego przeglądu, umówmy go z góry, a my przypomnimy się w terminie. Dla klienta to raczej wygoda niż sprzedaż, więc łatwiej mu powiedzieć tak.

Umowa serwisowa nie musi być grubym dokumentem od prawnika. Wystarczy prosta kartka albo jeden punkt w protokole: co obejmuje przegląd, jak często się odbywa, ile kosztuje i że przypomnisz się sam. Najważniejsze, żeby zapisać to wtedy, kiedy klient jest zadowolony ze świeżego montażu, a nie kilka miesięcy później, kiedy trzeba go od nowa przekonywać.

Harmonogram, który sam pilnuje terminów

Cała idea przeglądów rozbija się o jedno: ktoś musi pamiętać o terminie. Kartka w segregatorze i notatka w telefonie przestają działać, kiedy urządzeń są dziesiątki albo setki. To jest dokładnie ta robota, którą warto oddać programowi. W Montaku każde urządzenie u klienta ma zapisany swój termin przeglądu. System sam pilnuje, kiedy się zbliża, i przypomina o nim klientowi, a to przypomnienie wraca do ciebie jako nowe zlecenie, bez obdzwaniania bazy. Ustawiasz to raz, przy montażu, a potem kalendarz pracuje w tle.

Sam przegląd monter robi w terenie, na telefonie albo tablecie. Klient podpisuje protokół na ekranie, a gotowy PDF dostaje mailem, bez zakładania konta i instalowania czegokolwiek. Jeśli w kotłowni czy na dachu nie ma zasięgu, aplikacja montera działa offline i wyśle dane, gdy tylko wróci w zasięg.

Dlaczego to najtańszy sposób na powracające zlecenia

Zdobycie nowego klienta zawsze kosztuje: reklama, ogłoszenia, czasem schodzenie z ceny, żeby w ogóle wybrał ciebie. Klient, który ma już u ciebie zamontowane urządzenie i umowę na przegląd, nie generuje żadnego z tych kosztów. Nie konkurujesz o niego ceną, bo to on czeka na twoje przypomnienie. Zostaje jeden koszt: pamięć o terminie. A ten spokojnie oddajesz systemowi.

Do tego dochodzi drugi kanał, który pracuje między przeglądami. Na zamontowanym urządzeniu naklejasz kod QR. Kiedy klientowi coś zaczyna szwankować, skanuje naklejkę telefonem i zgłasza usterkę prosto do ciebie, zamiast szukać pierwszego lepszego serwisu w internecie. Przegląd przypomina o tobie raz na jakiś czas, a kod QR trzyma cię pod ręką przez cały rok.

Jak ustawić to u siebie

  1. Przy każdym nowym montażu wpisz urządzenie do systemu i od razu ustaw termin następnego przeglądu.
  2. Dołóż krótką umowę serwisową albo jeden punkt w protokole, żeby klient wiedział, że przypomnisz się sam.
  3. Naklej kod QR na urządzenie, zanim wyjedziesz od klienta.
  4. Starych klientów z poprzednich lat wprowadzaj partiami, zaczynając od tych, u których przegląd i tak jest już blisko.
  5. Resztę zostaw kalendarzowi: kiedy termin się zbliża, przypomnienie idzie samo.

Start jest szybki. Wpisujesz NIP, dane firmy zaciągają się z GUS, a szablony protokołów dla twojej branży są już przygotowane, więc pierwsze przeglądy zaplanujesz mniej więcej w kwadrans. Plan darmowy jest bezterminowy i bez podawania karty, więc bazę urządzeń możesz zacząć budować, zanim w ogóle zdecydujesz się na płatny plan.

Ten przegląd i tak się odbędzie, bo urządzenie go wymaga; pytanie tylko, czy zrobi go twoja firma, czy ta, która pierwsza przypomniała się klientowi.

Zobacz też

Pompy ciepła Wentylacja
Załóż darmowe konto w MontakuPrzeglądy, protokoły i zgłoszenia z QR w jednym miejscu. Bez karty.
Zacznij za darmo
Więcej wpisów na blogu